Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


08.12.2017

feministyczna ballada świąteczna



kiedy z nieba puch srebrzysty
i dzwoneczków dźwięk najczystszy,
drzewka, światła, renifery,
to ze swojej garsoniery
wykrada się po kryjomu
krwawa Merry, Christmas z domu.

wciąż panieńskie ma nazwisko
chociaż raz już było blisko,
gdy z pierścionkiem wypierdolił
Santa Claus od Coca - Coli,
co to chciał - jak chyżą wdówkę -
wyrwać ją na ciężarówkę.

Merry to jest twarda sztuka,
nie blachara - ale suka,
sprytnie czai się za rogiem,
bo gdy jedni pójdą z Bogiem,
a tych drugich porwie licho
to do akcji wkracza cicho.

osprzęt ma najwyższej klasy,
survivalu rarytasy:
siekierka ostra jak chili
(drwal z Norwegii się pochyli),
nóż, i warto się pochwalić
rożen cny, z nierdzewnej stali.

szast, prast i choinki ni ma,
stosik płonie, ogień trzyma,
a na rożnie pomalutku
renifera tłuste udko
skwierczy no i cudnie pachnie.
zanim wege się tu żachnie

to wyjaśniam - reszta stwora
rozłoży się do wieczora.
flaszka w zaspie - czysty lód,
kęs porządny i salut!
gwiazdy swój rzucają blask,
kiedy Merry tak mlask, mlask.

trzeba sobie w życiu radzić,
twarde dupsko nie zawadzi,
gdy ze strachu przed kopytem
nie chcesz wyjść za celebrytę,
gdy pozwolisz, z każdej strony
rozdziobią cię kruki, wrony.

chociaż trudną jest singielką
Merry ma wrażliwość wielką
czasem wiersze też pisuje,
śpiewa kiedy się napruje,
wtedy kocha wszystkich wokół
w końcu święta są raz w roku.



05.12.2017

Wyniki V Turnieju Jednego Wiersza im. Barbary Dziekańskiej






Za bardzo wysoki poziom artystyczny i literacki, osobną i własną dykcję, poetycką dojrzałość i dążenie do poszukiwania indywidualnego języka oraz środków wyrazu, świadomość poetycką oraz elastyczność formy jaką jest wiersz, jury w składzie
Tomasz Pietrzak (przewodniczący), Magdalena Gałkowska i Jacek Dudek
postanowiło przyznać następujące nagrody podczas V Turnieju Jednego Wiersza:

I miejsce : Marek Paliński
II miejsce: Katarzyna Zwolska-Płusa
III miejsce: Agnieszka Straszak
a także wyróżnienia dla: Romy Jegor, Zofii Lesiewicz, Grzegorza Kielara.

Jednocześnie Jury informuje, że przy przyznawaniu I miejsca dokonało niewielkiego odstępstwa od regulaminu, nagradzając wiersz mający więcej niż 50 wersów. Decydujący był tutaj wysoki poziom literacki przedstawionego tekstu. Przy tej decyzji Jury kierowało się art. 11 Regulaminu Turnieju Jednego Wiersza im. Barbary Dziekańskiej.

‼️ Wiersze laureatów możecie od dziś przeczytać na naszej stronie internetowej. http://portpoetycki.pl/wyniki-v-edycji-otwartego-turnieju-jednego-wiersza-im-barbary-dziekanskiej/

02.12.2017

przemeblowanie


spacer po Jeżycach, liczymy Żabki
zdziwieni tak zwyczajnie, w dzień,
bo przed snem już tylko oddechy
prowadzące od podnóża do szczytu

powoli, tak jak lubisz, a ja nie mam
nic przeciwko. czasem tylko myślę,
że w tym wieku może powinniśmy być
bardziej przyzwoici? pytasz po co,

na to nie mam odpowiedzi ani czasu,
więc w czterdziestym trzecim roku życia
siedzę w bluzie mojego chłopaka,
piszę o tym, że są dni, w których

ścieżki nam się rozbiegają, gdy ograniczeni
do niewielkiej ilości możliwych trafień
uczymy się robić miejsce tam,
gdzie go wcześniej nie było.


27.11.2017

i jeszcze trochę autoreklamy




W końcu od czego ma się własnego bloga?
Zapraszam do Chorzowa. do Sztygarki, w niedzielę 3 grudnia 2017 godz. 17:00.



24.11.2017

gra


Dorocie i wszystkim kobietom

gdy dzień nagłym słońcem oszukał późną jesień,
a wieczór nagle sparaliżował twarze -
cichniemy. nic więcej nie zostaje,
bo ktoś wcześniej ukradł potrzebne słowa,

umieścił je w swoich wierszach. tam tkwimy,
tak banalne,jak ryby wyrzucone na brzeg,
metafory wszystkich nieznośnych prób nazwania
po imieniu. tylko ono udowadnia,

że jeszcze jesteśmy. w stanie, upartym trwaniu
przy swoim. jakby cokolwiek było nasze, jakby
można było móc, gdy bezlitosny świt wypycha
niechciane dzieci - uchodzą z powietrzem.

przyjdzie czas, gdy z naszych drobnych dłoni
wyjedzą najmniejsze okruszki i poproszą
o więcej. szron na drzewach, ciebie, mnie,
coś, co mogliby porównać z miłością.



23.11.2017

i jeszcze raz Lowell





listopad


pleśń uparcie przebija się w załamaniu
przy podłodze, lepka w dotyku jak krew
z otwartej rany. możesz wytrzeć,
ale znów nabiegnie i przesiąknie

przez zmęczone ciało ścian. szarzeję,
ukryta za krostkami, z gęsią skórką
pod grubym swetrem. jeszcze jedna
zakładniczka nocy, dokładnie taka

jak wszystkie inne nie gaszę światła,
złudzenia, że do czegoś wracam. ciągle
nie wiedząc, czy ten ołów z nieba
to już smog, czy jeszcze tylko chmura.


21.11.2017

cygaretka



pierwszy wiersz pisany wiecznym piórem
i listopad za oknem, jak kara
za wszystkie upalne dni sierpnia.
ten brak słów, na które czekasz

gdy stalówka grzęźnie w kartce -
ciemne piwo, wspomnienie whisky,
próbujesz ogrzać zziębnięte ciało
wykradzioną z kieszeni cygaretką.

przez chwilę sądzisz, że jesteś stadem
wron, które udają kruki,
bo im wyżej, tym łatwiej o złudzenia,
a im dalej, tym bardziej nieostro.

jeszcze psy szczekające na pociągi,
odgłos kroków nieznajomych w deszczu,
słodki dym spomiędzy sztywnych palców.
pierwszy wiersz pisany wiecznym piórem.

listopad 2017

13.11.2017

ZAPRASZAMY DO CHORZOWA




Zapraszamy do udziału w konkursie i naszym spotkaniu. Jesteśmy mili, sympatyczni, lubimy gadać i odpowiadać na pytania, ale nade wszystko lubimy słuchać dobrych wierszy .


06.11.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 58


czyli o tym, dlaczego nie przyłączę się do hejtu na Rudnickim

Po nieudanym grillowaniu Świetlickiego na ruszt koleżanek lewaczek trafił Janusz Rudnicki. Dlaczego trafił? Po przeanalizowaniu obfitych wypowiedzi pań m.in. z partii Razem dochodzę do wniosku, że trafił "bo tak", ale koleżanki mają oczywiście spreparowany powód, czyli wyciągniętą z kontekstu  i "przetłumaczoną na nasze" wypowiedź Janusza Rudnickiego odnośnie akcji #metoo.
Wywiadu, o który rozpętała się ta gównoburza wysłuchałam uważnie dwa razy i nie mogę wyjść z podziwu dla determinacji koleżanek "feministek" (cudzysłów, bo z racji stosowanych metod raczej powinno się je nazywać stalinistkami), by nie usłyszeć tego co zostało powiedziane, a usłyszeć tylko to, co się chce, czy raczej to, co najbardziej pasuje do z góry założonej tezy zgnojenia Rudnickiego.
Metoda stara jak polityka: namierzyć, osaczyć, zmanipulować, spowodować, że wszyscy się odsuną, a na końcu zniszczyć.
Przeraża mnie tylko fakt, że do tego chóru przekupek - bo przepraszam, ale tak to w pewnym momencie zaczęło wyglądać - przyłączyły się również niektóre moje koleżanki i znajome, które do tej pory uważałam za istoty rozumne i którym nie trzeba było tłumaczyć tego, co widzą i słyszą.
Również wzięłam udział w akcji #metoo, ponieważ tak, byłam molestowana i nie, nie widzę w wypowiedzi Rudnickiego nic, co miałoby moje przeżycia deprecjonować, nie czuję się ani obrażona, ani poniżona mało tego, doskonale rozumiem, co miał na myśli.

Dlaczego o tym piszę?

Po pierwsze: ponieważ koleżankom lewaczkom nie chodzi o obronę kobiet,tak naprawdę te kobiety, obrażone rzekomo przez Janusza Rudnickiego nic ich nie obchodzą. Tu chodzi o fejm, a jak wiadomo fejm robi się waląc w "duże" nazwiska. Ostatecznie nie bez powodu mamy nagle, po trzydziestu latach wysyp ofiar molestowanych przez Kevina Spacey i jemu podobnych, tyle, że oni chociaż robią fejm na własnym nieszczęściu, a robienie fejmu na cudzej krzywdzie to już moim skromnym zdaniem szczyt skurwysyństwa. Koleżankom lewaczkom przy tej okazji przypomnę, że królowa w tym ulu jest tylko jedna, więc dopóki damy dworu będą grzecznie potakiwać - niczym pieski samochodowe, które po pacnięciu paluchem kiwały łepkiem i kiwały, aż się nie zmęczyły - dopóty grzać się będą mogły w blasku najjaśniejszej, ale jak wiemy łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc zalecam nieustanną czujność i kontrolę tego, co się mówi i pisze, bo zapewniam koleżanki - w innym przypadku również trafią na grilla. W sumie? Współczuję.

Po drugie: ponieważ w amok wpadli niestety również koledzy lewacy, a zwłaszcza jeden, zaangażowany rycerz na białym rumaku, gotów dla swej pani popełnić każdy czyn, włącznie z wykorzystaniem faktu, że z racji przynależności do grona znajomych widzi cudze dyskusje na FB i przy pomocy screena uprzejmie donosi. Jakoś tak dziś mam, że sypię przysłowiami jak z rękawa, więc: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. W sumie? Pogardzam.

Po trzecie: ponieważ mogę. Mam nazwisko "małego kalibru", nie należę do żadnego stowarzyszenia, fundacji, nie pracuję w miejscu związanym z kulturą i literaturą, więc żadnej instytucji nie zaszkodzę. Zemsty się nie obawiam, bo co mi mogą zrobić? Zablokować publikacje? Sprawić, że ktoś mi książki nie wyda? Żaden problem, z pisania się nie utrzymuję, więc mnie to nie zaboli. Nie bardzo można mi też jakiegoś trupa z szafy wyjąć, bo ani wydania przez łóżko sobie nie załatwiałam, ani nie pijam z żadnymi wielkimi, męża nikomu nie podpierdoliłam, żony tym bardziej i jak słusznie zauważył wczoraj pan Jerzy Zimny - mercem nie jeżdżę tylko rowerem. Oczywiście znając zacietrzewienie koleżanek lewaczek można np. uprzejmie na mnie donieść do miejsca pracy, gdyby to koleżanki usatysfakcjonowało - służę adresem.  W sumie? Mam "wyjebane".

Od przedwczoraj rozmawiam z ludźmi na tzw. privie, ponieważ nie tylko mnie to, co się dzieje męczy i odrzuca. Rozumiem tych, którzy nie chcą mówić głośno, ponieważ się boją, że będą następni, albo, że banda przekupek im zaszkodzi. Po tym, co się teraz dzieje młodzi ludzie żałują, że głosowali na Razem, czemu się nie dziwię, bo po gościnnych występach działaczek tej partii mogę tylko z niekłamanym uznaniem stwierdzić, że duce Kaczyński oraz radykałowie z PiSu w swoich manipulacjach i robieniu ludziom wody z mózgu do pięt wam nie sięgają i  wiele mogą się od was nauczyć.
Dla mnie to wszystko jest chore, zgniłe, obrzydliwe i liczę na to, że przynajmniej część moich koleżanek przejrzy na oczy, bo naprawdę trzeba być chyba ślepym, żeby nie widzieć co się dzieje.
No chyba, że drogie panie chodzenie na cudzym pasku wam nie przeszkadza.