Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


21.11.2017

cygaretka



pierwszy wiersz pisany wiecznym piórem
i listopad za oknem, jak kara
za wszystkie upalne dni sierpnia.
ten brak słów, na które czekasz

gdy stalówka grzęźnie w kartce -
ciemne piwo, wspomnienie whisky,
próbujesz ogrzać zziębnięte ciało
wykradzioną z kieszeni cygaretką.

przez chwilę sądzisz, że jesteś stadem
wron, które udają kruki,
bo im wyżej, tym łatwiej o złudzenia,
a im dalej, tym bardziej nieostro.

jeszcze psy szczekające na pociągi,
odgłos kroków nieznajomych w deszczu,
słodki dym spomiędzy sztywnych palców.
pierwszy wiersz pisany wiecznym piórem.

listopad 2017

13.11.2017

ZAPRASZAMY DO CHORZOWA




Zapraszamy do udziału w konkursie i naszym spotkaniu. Jesteśmy mili, sympatyczni, lubimy gadać i odpowiadać na pytania, ale nade wszystko lubimy słuchać dobrych wierszy .


06.11.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 58


czyli o tym, dlaczego nie przyłączę się do hejtu na Rudnickim

Po nieudanym grillowaniu Świetlickiego na ruszt koleżanek lewaczek trafił Janusz Rudnicki. Dlaczego trafił? Po przeanalizowaniu obfitych wypowiedzi pań m.in. z partii Razem dochodzę do wniosku, że trafił "bo tak", ale koleżanki mają oczywiście spreparowany powód, czyli wyciągniętą z kontekstu  i "przetłumaczoną na nasze" wypowiedź Janusza Rudnickiego odnośnie akcji #metoo.
Wywiadu, o który rozpętała się ta gównoburza wysłuchałam uważnie dwa razy i nie mogę wyjść z podziwu dla determinacji koleżanek "feministek" (cudzysłów, bo z racji stosowanych metod raczej powinno się je nazywać stalinistkami), by nie usłyszeć tego co zostało powiedziane, a usłyszeć tylko to, co się chce, czy raczej to, co najbardziej pasuje do z góry założonej tezy zgnojenia Rudnickiego.
Metoda stara jak polityka: namierzyć, osaczyć, zmanipulować, spowodować, że wszyscy się odsuną, a na końcu zniszczyć.
Przeraża mnie tylko fakt, że do tego chóru przekupek - bo przepraszam, ale tak to w pewnym momencie zaczęło wyglądać - przyłączyły się również niektóre moje koleżanki i znajome, które do tej pory uważałam za istoty rozumne i którym nie trzeba było tłumaczyć tego, co widzą i słyszą.
Również wzięłam udział w akcji #metoo, ponieważ tak, byłam molestowana i nie, nie widzę w wypowiedzi Rudnickiego nic, co miałoby moje przeżycia deprecjonować, nie czuję się ani obrażona, ani poniżona mało tego, doskonale rozumiem, co miał na myśli.

Dlaczego o tym piszę?

Po pierwsze: ponieważ koleżankom lewaczkom nie chodzi o obronę kobiet,tak naprawdę te kobiety, obrażone rzekomo przez Janusza Rudnickiego nic ich nie obchodzą. Tu chodzi o fejm, a jak wiadomo fejm robi się waląc w "duże" nazwiska. Ostatecznie nie bez powodu mamy nagle, po trzydziestu latach wysyp ofiar molestowanych przez Kevina Spacey i jemu podobnych, tyle, że oni chociaż robią fejm na własnym nieszczęściu, a robienie fejmu na cudzej krzywdzie to już moim skromnym zdaniem szczyt skurwysyństwa. Koleżankom lewaczkom przy tej okazji przypomnę, że królowa w tym ulu jest tylko jedna, więc dopóki damy dworu będą grzecznie potakiwać - niczym pieski samochodowe, które po pacnięciu paluchem kiwały łepkiem i kiwały, aż się nie zmęczyły - dopóty grzać się będą mogły w blasku najjaśniejszej, ale jak wiemy łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc zalecam nieustanną czujność i kontrolę tego, co się mówi i pisze, bo zapewniam koleżanki - w innym przypadku również trafią na grilla. W sumie? Współczuję.

Po drugie: ponieważ w amok wpadli niestety również koledzy lewacy, a zwłaszcza jeden, zaangażowany rycerz na białym rumaku, gotów dla swej pani popełnić każdy czyn, włącznie z wykorzystaniem faktu, że z racji przynależności do grona znajomych widzi cudze dyskusje na FB i przy pomocy screena uprzejmie donosi. Jakoś tak dziś mam, że sypię przysłowiami jak z rękawa, więc: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. W sumie? Pogardzam.

Po trzecie: ponieważ mogę. Mam nazwisko "małego kalibru", nie należę do żadnego stowarzyszenia, fundacji, nie pracuję w miejscu związanym z kulturą i literaturą, więc żadnej instytucji nie zaszkodzę. Zemsty się nie obawiam, bo co mi mogą zrobić? Zablokować publikacje? Sprawić, że ktoś mi książki nie wyda? Żaden problem, z pisania się nie utrzymuję, więc mnie to nie zaboli. Nie bardzo można mi też jakiegoś trupa z szafy wyjąć, bo ani wydania przez łóżko sobie nie załatwiałam, ani nie pijam z żadnymi wielkimi, męża nikomu nie podpierdoliłam, żony tym bardziej i jak słusznie zauważył wczoraj pan Jerzy Zimny - mercem nie jeżdżę tylko rowerem. Oczywiście znając zacietrzewienie koleżanek lewaczek można np. uprzejmie na mnie donieść do miejsca pracy, gdyby to koleżanki usatysfakcjonowało - służę adresem.  W sumie? Mam "wyjebane".

Od przedwczoraj rozmawiam z ludźmi na tzw. privie, ponieważ nie tylko mnie to, co się dzieje męczy i odrzuca. Rozumiem tych, którzy nie chcą mówić głośno, ponieważ się boją, że będą następni, albo, że banda przekupek im zaszkodzi. Po tym, co się teraz dzieje młodzi ludzie żałują, że głosowali na Razem, czemu się nie dziwię, bo po gościnnych występach działaczek tej partii mogę tylko z niekłamanym uznaniem stwierdzić, że duce Kaczyński oraz radykałowie z PiSu w swoich manipulacjach i robieniu ludziom wody z mózgu do pięt wam nie sięgają i  wiele mogą się od was nauczyć.
Dla mnie to wszystko jest chore, zgniłe, obrzydliwe i liczę na to, że przynajmniej część moich koleżanek przejrzy na oczy, bo naprawdę trzeba być chyba ślepym, żeby nie widzieć co się dzieje.
No chyba, że drogie panie chodzenie na cudzym pasku wam nie przeszkadza.





04.11.2017

wiersz dla Roberta L


mogłabym ci opisać ten pokój: jest łóżko,
z granatową pościelą, tą z miękkiej flaneli,
prześcieradłem w paski i są małe poduszki,
które prababcia nazywała "jaśkami".

na stole świeca na szklanej podstawce,
i wazon z różą od przyjaciela.
na małej półce pod blatem - szachy,
te stare, drewniane, którymi grał ojciec.

mogłabym wyjaśnić jak dojść tu z przystanku,
że dom jest duży, biały i stoi po lewej,
że brama jest otwarta, ale nie ma dzwonka,
że jak nie masz numeru, to musisz zapukać.

mogłabym ci powiedzieć, że te wszystkie słowa
odmierzone, zważone składniki przepisu
dziś niewiele znaczą, więc wolę przemilczeć
ten ból, łzy i patos, tak nam niepotrzebne.

mogłabym jeszcze wiele, ale kogo obchodzą
wiersze o przedmiotach? o porankach i nocach
skulonych jak embrion? kto jeszcze chce słuchać,
że nucąc pod prysznicem, wciąż bezwiednie pieszczę

postrzałowe rany po wszystkich facetach?
poezja jest jak czyrak, co narasta, pęka
i uchodzi z brudem. chwila na remisję,
a potem dopada w postaci nawrotów.



30.10.2017

wszystkich świętych




zawsze kiedy myślę o śmierci mam ochotę na seks. trochę
na przekór, bo wiadomo, że z nas już nie będzie żadnego
nowego życia poza tym, które mamy. tym lepiej wychodzi
skupienie na sobie, na tobie. tym chętniej się podkładam

i pokładam wszelkie nadzieje. bądź dopełniaczem,
celownikiem, miejscownikiem, aż do wołacza odmieniaj
nieodmiennie spragnioną - dowód na to, że wciąż żyjemy.
potem zapal nam po jednym, zanim ktoś inny zapali.



26.10.2017

podróż


dokąd pędzisz dziewczynko w tym przebraniu kobiety?
gdy za szybą autobusu miga Andersia Tower, z wysokości
dziewięciu centymetrów więcej dostrzegasz świat,
obcy jak powierzchnia księżyca, nie przyciąga,

więc trudno utrzymać równowagę i znaleźć odpowiednie
słowa, choć wcześniej nigdy nie miałaś z tym problemu.
przychodziły, zajmowały swoje miejsce. co jeszcze możesz
dodać, poza czerwoną szminką, kompulsywnym obciąganiem

sukienki na kolanach? pytasz ile jeszcze choć wiesz,
że niedługo, bo poeci nie kochają, chcą jedynie młodszych
ciał albo dobrze ukrytych redaktorek wierszy. podobno
czerwone buty sygnalizują, że nie nosisz bielizny,

więc masz dylemat czy kupione niedawno koronkowe figi
wrzucić po stronie "winien" czy "ma"? i nagle dociera,
że nie mają żadnego znaczenia, podobnie jak to,
dokąd pędzisz w przebraniu kobiety. w pojedynkę.


07.10.2017

wiersz, któremu kuleje puenta


dla MK

wczoraj już było, a jutro skrada się powoli,
czai pod progiem jak windykator należności.
w tej chwili mamy tylko dzisiaj - puentę,
z którą nie bardzo wiadomo co zrobić?

w końcu trzeba będzie płacić, nawet jeśli
teraz na klatce schodowej nikt nie czeka, 
bo tłum wydawców miota się zgodnie
w innych klatkach. to nie ma znaczenia

jeżeli wiemy kto dzwoni i w którym kościele
odmawiają sonet, vilanellę albo wszystko to,
co akurat inni chcą usłyszeć. słowem -
nie pierdol. pisz, bo brakuje suspensu.


02.10.2017

selfie



I do it so it feels like hell.
I do it so it feels real.

                               Sylvia Plath


moje nogi mierzą sto dziesięć centymetrów
i bez szpilek powodują zawrót głowy,
biust w rozmiarze siedemdziesiąt pięć de
mam wciąż sprężysty i twardy, szczególnie

pod dotykiem męskich dłoni. wolę je
od kobiecych, bo mam porównanie. w pornosach
byłabym tą, która najgłębiej bierze
i najgłośniej krzyczy. patrz, nie przestawaj.

kobiety, które chcą być mną nie wiedzą,
że co rano zmartwychwstaję, a mój tyłek
najlepiej prezentuje się w pozycji "od tyłu".
ja to wiem, czas, żeby świat się dowiedział.


01.10.2017

63. SZAFA JUŻ W SIECI.




POEZJA
Anna Dominiak, Joanna Fligiel, Rafał Gawin, Petr Halmay, Roma Jegor, Grzegorz Kielar, Marcin Królikowski, Małgorzata Maciaszek, Janusz Radwański

PROZA
Roman Bromboszcz, Karolina Kapusta, Katarzyna Kuroczka, Paweł Orzeł, Radosław Wiśniewski

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO
Kacper Bożek, Anna Gawlikowska, Anna Kozłowska-Łuc, Linda Lemaire, Andrzej Małyszko, Krystyna Szczepaniak, Betty Zola

sZAFa Presents
Mirek Antoniewicz - Gruboskórce i Nosorogi oraz Zielony Słoń
O sztuce - Mirek Antoniewicz
Rozmowa z Mistrzami - Janusz Tyrpak, Malarstwo

ESEJE-FELIETONY-RELACJE
Paweł Dąbrowski - Kilka minut przed północą
Magda Harmon - Kokony
Wioletta Leśków-Cyrulik - Z wyspy * Filozofia kubka z kawą
Mirosław Mrozek - Logika emocji w wirtualnym świecie * O mizantropie, który nie wiedział, że jest mizantropem * Przebłyski obłędu
Beata Zdziarska - O Janie z Kolna opowieść

RECENZJE
Paweł Dąbrowski – „Dar Meneli” przez Rybę zapisany. Robert Rybicki „Dar Meneli” * Osobność na wyspie. Małgorzata Południak „Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu” * Wiersze z muzyką w głowie. Joanna Lech „Piosenki pikinierów” * Katalogowanie ujęć. Bartosz Suwiński „Wyraj” * Zimna gorąca książka. Marta Podgórnik „Zimna książka”
Magda Gałkowska - Czerwone usta, córka i reumatyzm. Katarzyna Zwolska-Płusa „Cud i Anomalia”
Alicja Łukasik - Robert Rybicki „Dar Meneli” * Katarzyna Kuroczka „Literatura światów planowanych” * Maciej Melecki „Gdzieniegdzie” * Kacper Rękawek „Człowiek z małą bombą. O terroryzmie i terrorystach” * Maciej Topolski „Na koniec idą” * Radosław Wiśniewski „Dzienniki Zenona Kałuży”
Leszek Jodliński - Dwie głowy. Poszukiwania tego, co polskie
Paulina Mikołajczyk - Birgül Oğuz „Ha!”
Jakub Sajkowski - W obronie powagi, w obronie humoru. O Kalenberku Janusza Radwańskiego.
Bartosz Suwiński - Natalia de Barbaro „Tkanka”
Mirosława Szott - Rafał Gawin „Zachód słońca w Kurwidołach”
Aleksandra Urbańczyk - Życie jest symfonią Mahlera. Mathias Énard „Busola” * Gdy świat wypada z utartych kolein. Alistair MacLeod „Utracony dar słonej krwi”

ROZMOWY W SZAFIE
Małgorzata Południak z Tadeuszem Baranowskim, część IV

WYWIAD
Aleksandra Urbańczyk z Małgorzatą Południak


http://szafa.kwartalnik.eu/


ZAPRASZAMY!