Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.06.2017

DZIENNIK JAWNOGRZENICY 56


czyli: prawda jest jak dupa, każdy ma swoją.

Jako, że toczy się dyskusja wokół, opublikowanego w KryPie tekstu Mai Staśko, dotyczącego najnowszego tomu wierszy Marcina Świetlickiego, to pozwolę sobie dorzucić swój kamyczek do ogródka.
Szanuję Maję za zapał i walkę ze stereotypami, za ważne słowa w obronie piszących kobiet i generalnie zgadzam się z tym, co Maja pisze. Tym razem jednak odnoszę wrażenie, że ciut odjechała nie w tę stronę, co trzeba, bo można poezję Świetlickiego lubić albo nie lubić, ale trudno zaprzeczyć temu, że to jeden z ważniejszych współczesnych poetów i czy się to komuś podoba, czy nie - taki jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Gdyby artykuł Mai dotyczył tylko i wyłącznie wierszy z "Drobnej zmiany", to jeszcze można byłoby to jakoś przełknąć, ale poleciała kobieta z kontekstowym rozmachem i w pewnym momencie lektury zastanawiałam się o czym właściwie jest ten tekst?
Świetlicki dla mnie - i jak podejrzewam sporej części mojego pokolenia - był głosem pokolenia właśnie, naczelnym buntownikiem i kontestatorem rzeczywistości i takim wolałabym go zapamiętać. Niestety odnoszę wrażenie, że u faceta "pod sześćdziesiątkę" poza buntownika jest już groteskowa i po prostu niewiarygodna i trudno nie mieć podejrzeń, że w tej chwili to zwykły lans. O ile jestem w stanie zrozumieć protest przeciwko nominacji do Nike, o tyle już nie rozumiem protestu Świetlickiego w sprawie umieszczania jego wierszy w podręcznikach szkolnych, co odebrałam jako gest dla samego gestu, ponieważ można, owszem obrazić się na władzę, ale jeśli trwa się w pozie wiecznego buntownika, to najlepszym rodzajem buntu byłoby zapełnienie szkolnych podręczników swoimi wierszami tak, żeby młodzież nie była skazana jedynie na Wencla i Polkowskiego. Po prostu nie warto olewać przyszłych czytelników, to się na dłuższą metę, żadną miarą po prostu nie opłaca.
Kiedy napisałam to w komentarzu na FB, jeden z kolegów po piórze wytknął mi, że wypominanie wieku Świetlickiemu jest "nieeleganckie", mam tylko nadzieję, że gdy poetki po czterdziestce określa się mianem " nawiedzonych starych bab z syndromem niedopchnięcia i wścieklizną macicy" tylko dlatego, że ośmielają się podważać zasadność obecnej sytuacji we współczesnej poezji, kolega tak samo protestuje. Naprawdę chcę w to wierzyć :)
Wracając do tekstu Mai, bardzo mnie razi zaprezentowany tam sposób naginania argumentów tylko po to, by udowodnić swoją tezę. Ok, nie przeczę, że być może  ma Świetlicki na koncie jakieś seksistowskie wybryki słowne, osobiście nigdy nie słyszałam, ale ok, mogło się zdarzyć i to należy "wytknąć", natomiast też nie popadajmy ze skrajności w skrajność, nie każda uwaga na temat kiecki poetki, czy krytyczki jest przejawem seksizmu, za chwilę panowie będą się obawiali, czy prawiąc komplementy nie dopuszczają się molestowania seksualnego :)  Uważałabym jednak z analizą wierszy w kontekście doszukiwania się w nich "dowodów" na z góry założoną tezę o seksizmie i mizoginii. W ten sposób, obu tych postaw można się doszukać praktycznie u każdego poety, a w naszej walce o parytety nie chodzi przecież o to, by oskarżać wszystkich jak leci tylko dlatego, że są płci męskiej.
Rozumiem też u Mai potrzebę "obalania pomników", ostatecznie to zupełnie normalne, że właśnie młodzi ludzie się buntują, bo kto niby ma to robić? Warto się tylko trochę zastanowić, czy ten bunt nie posuwa się za daleko, czyli - jak ktoś słusznie zauważył - w stronę pomówień, rzucania oskarżeń jednak nie do końca popartych dowodami.
Trochę się obawiam, że tego typu artykuły wyrządzą autorce więcej krzywdy, niż pożytku, bo nadmierne zacietrzewienie spowoduje, że to, co później napisze, nie będzie traktowane poważnie i jeszcze nie dajcie bogowie zostanie zaszufladkowana jako naczelna krzykaczka, co moim zdaniem byłoby bardzo niesprawiedliwe, ale wylewanie wiadra pomyj na Maję za to, co napisała, uważam za NIEELEGANCKIE.
Jeśli chodzi o Świetlickiego, cóż, wolałabym, żeby nie skończyło się to, jak w starym dowcipie "Kowalski obraził się na prasę, prasa przygniotła mu dwa palce", ale to rzecz jasna tylko moje zdanie, które swobodnie można mieć w dupie :)

Link do artykułu Mai Staśko: http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/niepokorny-poeta-polityczny-znow-broi-zobacz-memy/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz